Borderline – to się nazywa życie na krawędzi!

0
470

Wyobraźcie sobie, że funkcjonujecie w świecie, w którym wystarczy jeden malutki błąd, by pożegnać się z życiem. Właśnie tak wygląda każdy dzień kuleczki występującej w produkcji Borderline. Chociaż gierka w sama w sobie nie wydaje się czymś wyjątkowo ciekawym, muszę przyznać, że dałem się wkręcić w wir oferowanej w niej rozgrywki.

Borderline należy do tych gier, w których grafika nie stanowi wyjątkowego elementu i powodu do zachwytów. W tym przypadku zadowoleni będą głównie miłośnicy minimalizmu, czyli ci, co zamiast trójwymiaru wolą kilkukolorowe tło oraz proste elementy konstrukcji poszczególnych poziomów.

border

Podczas pierwszych prób bicia rekordu kierujemy w Borderline zwykłą, białą piłeczką. Na szczęście, taki stan rzeczy nie utrzymuje się przez cały czas. Co dokładnie to oznacza? Ano to, że możemy sobie wspomnianą kulkę modyfikować, czyli dodawać nakrycia głowy i tym podobne.

Oczywiście, dodatki dostępne w grze nie są darmowe. Każdy zakup wiąże się z wydaniem określonej liczby serduszek. To właśnie one odgrywają rolę wirtualnej waluty, czyli są odpowiednikiem standardowych monet albo sztabek złota.

Autorzy Borderline wymagają od nas umiejętnego i szybkiego reagowania na występujące na ekranie przeszkadzajki. Rozgrywka wygląda tutaj, mniej więcej, tak, że kuleczka porusza się po linii, a naszym zadaniem jest skręcanie w prawo bądź w lewo, w zależności od tego, jaka pułapka znajdzie się w zasięgu wzroku.

border1

W trakcie wykonywania powierzonego nam zadania, zdobywamy w Borderlinmalutkie punkciki. Po skompletowaniu ich w odpowiedniej ilości otrzymujemy dodatkowe serduszko, które możemy wykorzystać nie tylko w wirtualnym sklepie, lecz również do regeneracji bohatera w przypadku mniejszej bądź większej wpadki.

Nie ma sensu pisać zbyt wiele na temat efektów dźwiękowych towarzyszących rozgrywce w Borderline. Według mnie, opisywana gierka znakomicie spełnia swoją rolę (szczególnie zabawa Multiplayer!), a wszechobecny minimalizm tylko dodaje jej odpowiedniego smaczku. Owszem, takie mało skomplikowane apki nie są dla wszystkich, ale sądzę, że jeżeli lubicie zabijać nudę, nie angażując się w zabawę dłużą niż parę minut, znaleźliście właśnie coś, co umili Wam czas spędzony na przystankach autobusowych czy szkolnych przerwach.