Bird Climb – prosta rywalizacja ptaszków, która naprawdę wciąga!

1
383

Jedyną rzeczą, jaką przychodzi nam robić w Bird Climb, jest nieustanne dotykanie ekranu. Wbrew pozorom, nie oznacza to wcale wielkiej nudy pozbawionej sensu. Jeżeli zainstalujecie tę produkcję na swoich smartfonach, bardzo szybko zrozumiecie, że prostota to najlepsze rozwiązanie, nawet biorąc pod uwagę zabawę w trybie Multiplayer.

Bird Climb należy do tych produkcji, w których od pierwszego uruchomienia doskonale wiemy, co musimy robić. Interfejs jest niezwykle prosty, a rozgrywka podzielona została na dwa identyczne tryby z tym, że jeden przeznaczony jest dla miłośników Single Playera, natomiast drugi – rozgrywki wieloosobowej.

fly

Zadanie stojące przed nami w grze z tego wpisu jest stosunkowo łatwe, gdyż wymaga od nas jedynie odbijania się od mobilnych ścianek i zbierania czerwonych kryształków. Warto zaznaczyć jednak, że korzystamy w tym przypadku jedynie z ekranu dotykowego, tak więc o akcelerometrze możemy jedynie pomarzyć, a to naprawdę utrudnia nam osiągnie dobrych rezultatów.

Naszymi największymi wrogami w Bird Climb są kolce. Jeżeli skrzydlaty, główny bohater nadzieje się na jakikolwiek z nich, automatycznie zalicza zgon, natomiast my musimy pogodzić się z porażką. W jaki sposób unikamy owych przeszkód? Po prostu korzystamy z przestrzeni między nimi, odbijając się i lecąc dalej.

Podstawowa rzecz jest taka, że w Bird Climb nasz rezultat nie jest wyrażony w przebytych metrach, a ukończonych przez nas mini-etapach. Oczywiście, im dalej udaje nam się dotrzeć, tym trudniej o szybkie i bezproblemowe pokonanie kolejnych części planszy.

fly1

Błyskotki, jakie zbieramy w trakcie zabawy, służą nam do kupowania nowych bohaterów w wirtualnym sklepiku. Możemy także dzięki nim wskrzesić ptaszka po zaliczeniu jakiejś wpadki. Nie jest to co prawda jakiś wyjątkowo oryginalny sposób na dodatkowe „smaczki”, ale zdecydowanie można dzięki nim poczuć, że nasze starania mają jakikolwiek sens.

Co do trybu Multiplayer, jestem z niego bardziej niż zadowolony. Spodziewałem się, że nie będę miał z kim grać, ale okazało się, iż wcale tak nie jest. Poza tym, wbrew moim obawom, większość oponentów okazała się do pokonania, tak więc nie byłem od początku do końca zmuszony patrzeć na swoje porażki.