BioGloom – świecąca ryba poluje na oceaniczny plebs

0
824

Zawsze chciałem ponurkować gdzieś w środku oceanu i przeżyć niezapomnianą przygodę. Niestety, cały czas silniejszy od moich marzeń jest strach, który nie pozwala mi na zrealizowanie wspomnianego celu. Na szczęście, kiedy zaczyna brakować mi oceanicznego świata mam smartfona z grą o nazwie BioGloom, która pozwala mi przeżyć klimat głębin w pikselowym wydaniu.

Główną bohaterką gry BioGloom jest ryba wyposażona w ostre zębiska, która została przez naturę wyposażona w swego rodzaju antenkę ze świecącą kuleczką. Nie wiem, czy takie stworzenie istnieje w rzeczywistości, czy nie. W głowie świta mi, że kiedyś o nim słyszałem, jednak nie zamierzam tutaj popisywać się wiedzą, której – de facto – nie mam. Przejdźmy więc od razu do konkretów i nie zawracajmy sobie głowy światem pływających w wodzie istotek.

rybka

Wiecie już kim przychodzi nam kierować w opisywanej produkcji. Teraz czas najwyższy napisać nieco więcej o rozgrywce. W BioGloom naszym zadaniem jest dostarczać pokarm do pyska sterowanego przez nas „świetlika”. Oczywiście, owym pokarmem są żywe stworzenia, a nie roślinki gibające się pod wpływem wody raz w prawo, raz w lewo.

Co takiego trudnego jest w dostarczaniu jedzenia do kuzyna piranii? Ano to, że stworzonka przez nim uciekają, chyba że zmieni on kolor swojego światełka na taki, jaki znajduje się na łuskach obiadku. Do dyspozycji mamy cztery kolory. Ich wymiana odbywa się poprzez naciśniecie odpowiedniego przycisku umieszczonego po prawej stronie ekranu.

Początkowo wydawało mi się, że jeśli nie zmienię koloru, a stanę oko w oko z jakąś czerwoną rybką, gra się zakończy. Tymczasem okazało się, że jedzenie w takich przypadkach także jest dopuszczalne. Ale… wówczas przeciwnicy stawiają opór, pakując manatki i uciekając, ile sił w płetwach.

Gra w BioGloom kończy się w momencie, gdy kilka razy zderzymy się z jakimś niebezpiecznym elementem oceanu bądź światło naszej rybki całkowicie zniknie przez brak jedzenia. Nie staramy się tutaj bić rekordów punktowych. Po prostu próbujemy przejść z jednej planszy na drugą.

Pod względem audiowizualnym nie mam najmniejszych zastrzeżeń do gry. Pikselowy świat głębin oceanu prezentuje się bardzo dobrze, natomiast dźwięki… nadają się do słuchania, co – wbrew pozorom – w dzisiejszych czasach nie jest czymś oczywistym.