Big Fish 2D – duża ryba, której nie chcecie widzieć

0
375

Każdego dnia sprawdzam minimum dziesięć produkcji mobilnych, z których jedna, może dwie, nadają się do zrecenzowania. Słabych gier i programów raczej w ogóle staram się Wam nie przedstawiać. Czasem jednak dusza zrzędliwego Polaka się we mnie budzi i nie daje mi zasnąć, dopóki czegoś nie skrytykuję na minimum kilka możliwych sposób. Ostatnio miałem tak przy okazji testowania apki o nazwie Big Fish 2D. Dlaczego? Za chwilę poznacie odpowiedź na to pytanie.

Akcja produkcji rozgrywa się pod wodą. Nie wiadomo, czy jest to ocean, morze, czy po prostu jakieś podmiejskie jeziorko. Wiadomo natomiast, że występujące tam stworzenia mają prawo narzekać na brak światła i barw. Oprawa graficzna Big Fish 2D jest bowiem czarno-biało-szara, co – według mnie – w ogóle nie pasuje do klimatu tego typu gier. W końcu podwodny świat kojarzy się raczej kolorowo.

Abstrahując od wyglądu apki, przejdźmy do omówienia rozgrywki. W Big Fish 2D wcielamy się w postać czarnej rybki, która jest na tyle głodna, że zjada wszystkich napotkanych przez siebie kolegów. Nie wiem, co to za gatunek, ale na pewno nie chciałbym spotkać go na swej drodze. Karmi się bowiem nie tylko zwykłymi małymi rybkami, lecz konikami morskimi i tym podobnymi „wynalazkami natury”. Nasze zadanie? Bardzo proste. Pomagać podwodnemu przyjacielowi zabić głód i unikać rybnych potraw, które są dla niego niebezpieczne.

Starcie z niepożądanym stworzeniem kończy się utratą życia. Po trzech wpadkach gra się kończy. I to w zasadzie tyle. Nie dostajemy informacji ile punktów zdobyliśmy, nie mamy się czym chwalić przed znajomymi z Facebooka, a nawet nie dano nam kilku plansz do przejścia. Śmiało można więc powiedzieć, że Big Fish 2D to produkcja pozbawiona jakiegokolwiek sensu.

Nie wiem, kto dokładnie pracował nad sterowaniem w Big Fish 2D, ale bez wątpienia uczył się od konstruktora touchpada mojego laptopa, który od kilku miesięcy doprowadza mnie do szewskiej pasji. Rybką w grze kieruje się bardzo niewygodnie. Można wprawdzie zrezygnować z wirtualnej gałeczki i po prostu palcem wskazywać drogę podwodnemu stworzonku, ale przez to tracimy ogromne pole widzenia.

Polecam, ale tylko osobom o bardzo dużym progu wyrozumiałości!