BattleTime – czas na bitwę w kanciastym stylu!

0
515

Krytyczne opinie o BattleTime absolutnie mnie nie zniechęciły do zainteresowania się produkcją studia Foggybus. Jak to dobrze, bo dzięki temu odkryłem kolejną fajną grę, która zabiera mi w ciągu dnia mnóstwo czasu! Ostrzegam tylko przed jednym: w pewien sposób możecie być zawiedzeni dostępną w niej rozgrywką!

W produkcji BattleTime nie zastałem prawie niczego nowego. Oferowana w niej zabawa to prawdopodobnie doskonale Wam znany model, w którym gracz musi opanowywać bazy wroga, by ostatecznie dostać się do jego głównej siedziby, eliminując tym samym ostatnie „sztuki” niemiło nastawionych jednostek. Nie brzmi to zachęcająco, ale nie ma co owijać w bawełnę, bo przecież w ciągu chwili możecie zweryfikować każde napisane przeze mnie słowo.

BattleTime

Mimo że możecie w pewien sposób zawieść się tym, co można znaleźć w BattleTime, nie mam najmniejszych wątpliwości, iż znajdziecie w niej inne godne polajkowania elementy. Jednym z nich prawdopodobnie będzie spora liczba plansz, a także fakt, że w grze mamy do czynienia z oponentami o różnych zdolnościach.

Warto poznać swoich rywali przed walką. Nie będę jednak zdradzał tu wszystkiego. Wspomnę tylko o tym, że w BattleTime spotkacie, między innymi, odpornych na ciosy wojowników, łuczników, a także osobniki walczące młotami. Otoczenie rozgrywki na pewno jest zachęcające i daje do zrozumienia, iż gierka z tego wpisu nie jest wcale tak nudna, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Bardzo spodobało mi się w BattleTime, że jest sporo do ulepszania. Co najlepsze, na zdobycie konkretnej modyfikacji potrzeba czegoś więcej, niż jednego czy dwóch zwycięstw. Rzecz jasna, są do dyspozycji mikropłatności, ale przecież z nich korzystają tylko cieniasy!

Dla niektórych z Was minusem BattleTime prawdopodobnie będzie brak Multiplayera. Troszkę szkoda, że ludzie z Foggybus nie udostępnili nam opcji, w której moglibyśmy powalczyć ze znajomymi. Na szczęście, w każdej innej kwestii spisali się lepiej. Nawet na grafikę nie można napisać złego słowa, na co najlepszym dowodem są – jak zawsze – screeny.