Baseball Riot – brutalna pomoc dla miłośników energetyków

0
392

Napoje energetyzujące widać we współczesnym świecie niemal na każdym kroku. Sprzedaje się je w osiedlowych sklepikach, dużych hipermarketach, a do tego ich producenci sponsorują wiele zespołów i imprez. Dlaczego Wam o tym piszę? Bo będę w tym wpisie wspominał o grze Baseball Riot, która jest ściśle związana ze sportem oraz trunkami dla sportowców.

Opisywana produkcja jest pełna humoru. Jej główny bohater to Gabe Carpaccio, znany baseballista, który pewnego dnia musi zakończyć karierę przez niefortunne uderzenie piłki w kolano (przeciwnik twierdzi, że to był WYPADEK PRZY PRACY!). Nie wiedzie on jednak sielankowego, spokojnego życia przed telewizorem. Okazuje się bowiem, iż jego dawny klub został wykupiony przez producenta napojów energetyzujących. I co gorsza, każdy taki napój w negatywny sposób pobudza organizm do działania. Wiadomo, trzeba coś z tym zrobić!

Nie musiałem długo szukać w swojej głowie odpowiedniego porównania. Baseball Riot to nic innego jak nieco odmieniona wersja hitu Angry Birds.  Oczywiście, w tym przypadku nie mamy procy ani ptaszków, natomiast swój cel realizujemy dzięki kijowi oraz piłce. Możecie mi wierzyć, że w rękach doświadczonego gracza jest to wystarczająca broń nawet na największego osiłka.

W planszach w Baseball Riot próbujemy przewalić przeciwników występujących na różnych przedmiotach, platformach i wzniesieniach. Nie zabrakło też konieczności zbierania gwiazdek, których sumie – bez względu na trudność levelu – mamy trzy. Co jeszcze można powiedzieć? Ano niestety, nie mam samych dobrych wiadomości.

Gra dostępna jest w Google Play za darmo, ale bardzo szybko okazuje się, że jej pełną wersję można odblokować za nieco ponad 13 złotych. Nie jest to majątek, dlatego można sobie darować narzekanie. W końcu daje nam się coś do wypróbowania, a później każe decydować czy jest to warte wydania jakichś drobniaków, czy też nie. Moim zdaniem, to super sprawa.

Jedyne, czego w Baseball Riot trochę mi brakuje, to wypasiona oprawa graficzna. Wszystko prezentuje się niby dobrze, ale zdecydowanie brakuje takiego efektu „WOW!”.