Banana Island – miłośnicy bananów, potrzebujemy Was!

0
608

Pamiętacie pewną reklamę, której bohaterowie próbowali nas przekonać, że pewien banan to nie taki tam zwykły banan? Idąc tą tematyką, gierka o nazwie Banana Island nie jest zręcznościówką taką samą, jak każda inna. Jeżeli chcecie dowiedzieć się dlaczego, zajrzyjcie do tego wpisu.

Nie mamy w opisywanej produkcji do czynienia z oryginalną fabułą. Tak naprawdę to ona prawie w ogóle nie istnieje. Jak wynika z opisu Banana Island dostępnego w Google Play, gracz kieruje w tej produkcji Bobo, czyli sympatyczną małpką, która wyrusza na misję ratunkową. Niestety, nie wiemy, kogo musi zwierzak uratować, ale możecie być przekonani, że wiąże się to z naprawdę fajną zabawą.

Nikt z Was nie powinien mieć większych problemów ze sklasyfikowaniem Banana Island do jednego z popularnych gatunków. Już pierwsza plansza dostępna w grze daje nam jasno do zrozumienia, że pobraliśmy na swojego smartfona kolejnego runnera. Na szczęście, tym razem takiego, który zawiera plansze, a nie męczy nas ciągle jedną i tą samą.

Świat Banana Island podzielony jest aż na pięć wysp, a każda z nich powala nam zmierzyć się z przeszkodami przygotowanymi w kilkudziesięciu levelach. Przykro mi, ale na chwilę obecną nie jestem w stanie odpowiedzieć, ile plansz łącznie czeka na graczy w tej produkcji .Możecie być jednak pewni, że nie będziecie zawiedzeni i spędzicie z mobilną małpką minimum dwie długie godziny.

Największą zaletą (chociaż pewnie nie wszyscy się z tym zgodzą) opisywanego tytułu jest jego prostota. Sterowanie wymaga od nas tylko dotykania ekranu jednym palcem, a wszystko, co musimy robić, to zbierać pieniążki, kupować sobie nowe nakrycia głowy oraz – rzecz jasna – korzystać z power-upów.

Jak to w runnerach bywa, Banana Island oferuje ogromną ilość achievementsów do ukończenia. Jakby tego było mało, w grze nie mamy do czynienia z limitami żyć i tym podobnymi, tak więc możemy uruchomić grę rano, a wyłączyć dopiero późnym wieczorem. Nikt nie każe nam robić przerw ani też płacić za coś prawdziwymi pieniędzmi. Można by rzec, że to taki… bananowy raj.