Angry Birds Stella – żeńska wersja Wściekłych Ptaszków [VIDEO]

1
453

Niegdyś premiery gier z serii Angry Birds odbijały się szerokim echem na całym świecie. Odliczano godziny do opublikowania, spekulowano na temat rozgrywki, a kiedy już było można pobierano je tak szybko, aby ukończyć większość poziomów przed znajomym. Jak wiadomo, czasy się zmieniają. I o ile na wcześniejsze Wściekłe Ptaki był wyraźny popyt, to już w przypadku Angry Birds Stella sytuacja jest nieco inna. Czy słusznie? Postanowiłem się o tym przekonać i podzielić się z Wami moją opinią.

Angry Birds Stella historia znów opowiada nam o perypetiach między ptaszkami a zielonymi świniami. Tym razem w roli głównej występuje różowe skrzydlate stworzonko o imieniu Stella. Przed rozpoczęciem rozgrywki mamy okazję obejrzeć krótką historyjkę, z której dowiadujemy się, że królowa świń zleciła zabranie ptaszkowej dziewczynie magicznej mapy. Zielone zwierzaki zrobiły tak, jak musiały. A czy po raz kolejny i tak ptaki okażą się od nich sprytniejsze? To już zależy głównie od nas, to jest graczy.

Rovio przyzwyczaiło nas ostatnio do tego, że premiery związane z Angry Birdsami przynoszą nowości w kwestii ogólnej rozgrywki. Tym razem także spodziewałem się czegoś zupełnie odmiennego. Pomyślałem sobie nawet, że być może Finowie pokuszą się tym razem o stworzenie jakiejś platformówki. Kiedy jednak po wstępie dotarłem w końcu do pierwszej planszy, okazało się, iż po raz kolejny przyjdzie mi korzystać z procy i strzelać do przeciwników.

Stella – jak prawie każdy ptak z serii – posiada specjalną zdolność. Polega ona na tym, że możemy odbijać się od specjalnych miejsc albo po prostu w pewnym momencie ustalić, gdzie różowa istotka ma zaatakować. Jak na moje oko, jest to ewidentna, lecz nieco zmodyfikowana, wersja ptaka w kolorze żółtym, który występował w większości dzieł Rovio.

Oczywiście, w każdej planszy staramy się zdobyć jak najwięcej punktów. Jeśli bardzo się postaramy, możemy liczyć na otrzymanie trzech gwiazdek. Trzeba przy tym wspomnieć, że jeśli uda nam się ukończyć określoną liczbę leveli z maksymalną notą, otrzymamy specjalny bonus, którym są złote pieniążki.

Dzięki monetkom możemy dokupować bohaterów w sytuacji, gdy ich nam zabraknie. Prawdopodobnie doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że różowa ptaszyna nie jest jedyną bohaterką Angry Birds Stella. Występują tu również inni ptasi wojownicy, a raczej wojowniczki. Niektóre z nich możemy odkryć poprzez dotarcie do jakiegoś poziomu, a niektóre… kupić w formie tradycyjnej zabawki, a następnie zeskanować i przenieść do wirtualnego świata.

Według mnie, Angry Birds Stella niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jak zwykle Rovio postarało się o naprawdę dobrą oprawę audiowizualną, która cieszy oko i jest pozbawiona jakichkolwiek wad. Pytanie tylko, czy to wystarczy do tego, aby różową ptasią bohaterkę pokochano tak samo jak jej czerwonego czy czarnego kolegę? Nie wydaje mi się.