AlphaBetty Saga- połączenie wykreślanki i klasycznego match-3

0
442

Pamiętajcie, jak przy okazji recenzji gry Languinis: Match and Spell mówiłem o jej niewykorzystanym potencjale? Chociaż nie mogłem być tego pewny, miałem przeczucie, że już wkrótce jakieś znane studio podłapie pomysł na grę słowną z gatunku match-3. Nie spodziewałem się – mimo wszystko – że uczyni to wyznaczający trendy King, który niedawno zaprezentował światu apkę o nazwie AlphaBetty Saga.

Mimo że na samym początku wspomniałem o pewnej grze, musicie wiedzieć jak najszybciej, że AlphaBetty Saga sporo się od niej różni. Przede wszystkim warto mieć na uwadze fakt, że w najnowszym dziele Kinga skupiamy się tylko i wyłącznie na łączeniu liter, czyli nikt nie zawraca nam już głowy diamentami, żelkami i tym podobnymi.

Na czym dokładnie polega zabawa oferowana w AlphaBetty Saga? Wytłumaczyć ją łatwo, ale bez znajomości angielskiego ukończenie wszystkich etapów graniczy niemalże z cudem. Każdy level to bowiem okazja do ułożenia co najmniej kilku krótszych bądź dłuższych słów z rozsypanki wirtualnych tabliczek, a – niestety – polskich wyrazów absolutnie nikt tutaj nie akceptuje.

Najprościej rzecz ujmując, można by było napisać, że AlphaBetty Saga to zwyczajna układanka, tyle że zamiast standardowych elementów mamy w niej do czynienia z literkami. Przede wszystkim na pochwałę zasługuje to, iż już na starcie autorzy apki przygotowali dla nas aż 140 poziomów, a do tego umożliwili skorzystanie z trzech power-upów. Oczywiście, w przypadku tych drugich musimy liczyć się z koniecznością wydania prawdziwych pieniędzy.

Nikogo nie powinien zdziwić fakt, że AlphaBetty Saga znakomicie wypada pod względem graficznym. Studio King już dawno przyzwyczaiło nas do tego, że nie wydaje niecieszących oczu produkcji. Oczywiście, jest to kwestia gustu, ale uważam, iż nikt z Was nie powinien zawieść się na wyglądzie opisywanej tutaj gry.

Zła wiadomość jest – niestety – taka, że poza wspomnianymi mikropłatnościami, AlphaBetty Saga nie pozwala nam także uciec od limitu żyć. Zasada jest stara jak świat: po pięciu porażkach z rzędu, czekamy na regenerację serduszka i dopiero wtedy możemy znów wrócić do gry. Chciałoby się rzec: „a mogłoby być tak pięknie!”.