Ace of Arenas – MOBA na krótkie przerwy w ciągu dnia

0
599

Jeżeli chcielibyśmy porównać MOBY stworzone z myślą o PC-ach z tymi, w które gra się na urządzeniach mobilnych, na pewno w szybkim czasie znaleźlibyśmy sporo różnic. Mimo wszystko, jak na typowo smartfonową produkcję, Ace of Arenas jest całkiem niezłą propozycją i spokojnie może Wam na dłuższą chwilę zastąpić standardowe walki na arenach.

Trudno stworzyć grę z gatunku MOBA, która mogłaby pochwalić się czymś wyjątkowym i w tym miejscu należy podkreślić, że Ace of Arenas na pewno nie jest wyjątkiem w swojej klasie. Jeżeli jednak nie przeszkadza Wam kolejna dawka fantasy, gdzie widać sporo rzeczy zaczerpniętych z League of Legends, nie powinniście mieć powodów do narzekań, a już na pewno nie odpuście sobie tej produkcji po kilku chwilach.

aces

Przy pierwszym uruchomieniu Ace of Arenas musimy odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy skorzystać z samouczka. Według mnie, korzystanie z tej opcji wcale nie jest konieczne, bo opisywana gra niewiele różni się od konkurencji. Nowością uznany może być co najwyżej system sterowania, bo opiera się na dotykowej gałeczce, a nie skomplikowanej konsolce z wieloma przyciskami.

Nikt w Ace of Arenas nie rzuca nas na głęboką wodę i nie każe od samego początku walczyć z najlepszymi z najlepszych. Zanim uzyskamy dostęp do drużynowego multiplayera, musimy poradzić sobie w starciach z komputerowymi oponentami. Na start udostępniona jest tylko zabawa „jeden na jednego”, ale taki stan rzeczy nie trwa wyjątkowo długo. Oczywiście, pod warunkiem, że będziemy sobie dobrze radzić.

W wirtualnych meczach możemy skorzystać z usług kilkunastu bohaterów o różnych zdolnościach i umiejętnościach specjalnych. Podczas walki uzyskujemy punkty doświadczenia i poprawiamy możliwości kierowanej postaci. Jeżeli chodzi o zwycięstwo, może się nim szczycić grupa, która jako pierwsza zniszczy bazę wrogów.

Pomysłodawcy Ace of Arenas udostępnili w swoim dziele dodatkowe skórki i wyjątkowo cenne klejnoty. Jak się domyślacie, w tym miejscu dochodzimy do mikropłatności. Owszem, są one dostępne. Na szczęście – jeżeli nie chcemy, wcale nie musimy z nich korzystać.